Położyłam się

Dziś wielki dzień. Pierwsze w moim życiu el cztery. Pokazałam go najpierw sobie samej, bo jakby_dsc6433 na to nie patrzeć, ja jestem główną szefową. Potem wysłałam Pani Dyrektor ze szkoły, trzęsąc się jak osika, bo mój protestancki z jakichś względów umysł, uważa, że el cztery to grzech.

Nie żebym lubiła protestantów, mają swój stek bzdur, ale filozofia życiowa bardziej podoba mi się niż katolicka, bo katolicka uważa, że hajs to grzech i że musisz się w życiu nacierpieć, a ja sądzę, że wcale nie muszę.

Wracając do meritum: dowiedziałam się, że leżeć mam trzy dni, w związku z czym uznałam, że jakoś te półtora dnia wytrzymam. I co? I odkąd się położyłam dwie godziny temu, to nie bardzo wiem, co z tym fantem zrobić. Zwłaszcza, że co chwila muszę wstawać – z różnych względów – i że mamy gościa. Który to gość, na szczęście, lata na ogół po znajomych i wraca po północy, więc liczę na to, że mojego leżenia nawet nie zauważy.

Przy okazji: to naprawdę dobry gość. Jedyna osoba, której smakują moje ciasteczka i jedyna, która nie pyta, dlaczego nie mamy choinki ani żadnych ozdób. Jedyna, która okrada mnie ze skarpetek i która zagrała nam marsza weselnego w ramach pobudki. Dlatego umiem już nawet nie złościć się o porozrzucane rzeczy i wafelki leżące na… suszarce do naczyń. Nie, nie zapakowane.

A poza tym nie mam na to siły.

Dobra, leżę dalej. Zakładam, że wirus penetrujący mnie od października tym razem ustąpi.

30 komentarzy

  • Anna

    No to leż, półtora dnia to ogrom czasu. Polowa trzech dni, jakby nie było. owego mitycznego el cztery nie widziałam na oczy już…hm…. no długo, pewnie jakieś osiem lat. Dalej wstawia się ręcznie w te zielone krateczki?

    ps. Coś u mnie nie działa i nie moge skomentować – bo ja też czytałam o tych trzech tygodniach urlopu. Jak dla mnie bzdura, bo po tygodniu umieram z nudów, na siłę wytrzymam 10 dni, tylko pod warunkiem, że wyjazd jest ciekawy i się przemieszczam.

    • E.

      Tak, taki blankiecik śmieszny. A z tymi trzema tygodniami, to ja nie wiem, czy bzdura, bo… nigdy nie miałam takiego wyjazdu 🙂 No, do Francji, ale tam byłam nie w celach wypoczynkowych, tylko na uczelnię łaziłam, więc sama nie wiem.

  • Porozrzucane rzeczy nie uciekną, ale zapewniam, że gdy już będziesz w formie, mogą skutecznie podnieść poziom ciśnienia ;> A tymczasem korzystaj z obecności gościa, wybaczaj wafelki na suszarce do naczyń i zdrowiej 🙂

  • dyrektorlodówki

    Właściwie największy stek bzdur to stek sojowy. Muszę kiedyś spróbować:)) Zdrowiej!

  • „nie mam na to siły” – zdanie to otwiera logiczny ciąg, który powinien doprowadzić do trafnych wniosków :)) A poza tym… wafelki na suszarce… Jeśli były obślintane to, to ma sens. 🙂

  • I udaje… Udaje, ze to co najważniejsze nie istnieje… i nie chce o tym rozmawiać, bo po co psuć tak ładny obrazek. Przemilczam zatem… To zapewne gafa, mówić o tym iż zakrwawione dziecko ma nienagannie czyste zęby… Wstrętnie czyste zęby… Tubka pasty do zębów wszak ratuje świat… na fejsbuku. Smutno mi że będziesz musiała mnie znienawidzić. Bardzo smutno…

    • E.

      Ej, trzeźwaś? Nic nie kumam 🙁

      • E.

        Powiedziałabym nawet: nic a nic 🙁 Bo nie wiem, czym jest „najważniejsze”. I dla kogo? Kto udaje, ja czy Ty? Ratowanie świata? Gdzie? U kogo? U mnie tylko kwik zarzynanego cielęcia, tyle ma wspólnego z ratowaniem co postowanie. A czyste ma i białe, czemu ma nie mieć? Jeszcze dwa lata temu chodziło do dentysty jak moja Jedynka z Dwójką. Ale to źle mieć białe zęby? Tym z białymi nie pomagać? Tzn. to akurat pytanie nie do mnie, bo ja nie pomagam nikomu.

        • A jednak kumasz :)To ja nie chciałam rozmawiać i ja udawałam…Pisałam o sobie. Ten post u góry, zbiegł mi się w czasie z tamtym: wizja kolacji wigilijnej z trupem, mnie – powiedzmy deko poruszyła. I zaczęłam się zastanawiać, kim ma być ten trup. Czy to ta syryjska dziewczynka, której zdjęcie gdzieś widziałam, czy może powinnam też zaprosić polskiego kierowce z Berlina albo podpalonego wczoraj polskiego bezdomnego? Nie, jego nie – przeżył… Właściwie to nic mu się nie stało nawet. Czy nie przyjęcie tych uchodźców jest gorsze od przyjmowania czy może tak samo złe? Przyjąć i pomagać w ich wysiedlaniu, Ułatwiać sprawę oprawcom czy jednak nie przyjąć i jadać z trupami? Po prostu zaczęłam się zastanawiać… i wyszło mi, że taki post to takie nic jest. Ma zadziałać trochę jak kot ze Shreka i zwalić winę na tych którzy akurat są w zasięgu ręki… a autora za sprawą pasty do zębów, postawić ponad. Sumienie narodu… Które to już w historii? Chociaż, bije się w piersi – bo fakt, postąpiłam podobnie. Akurat ty byłaś w zasięgu. A u Ciebie to przeczytałam tylko.

          • E.

            Oj Szmira, Szmira. Post to zawsze takie nic, ale i tak lepsze niż jeszcze większe nic: nie ma mnie, nie obchodzi… Niech przynajmniej tym sytym brzuchom zrobi się na sekundę głupio. Może jedna na tysiąc nadętych głów wpłaci na PAH. Może jedna na dziesięć tysięcy wpłaci dużo. A jedna na sto zapisze się do białych hełmów i uratuje dwójkę dzieci. Nie, zmieniam zdanie. Post to prawie nic, a nie nic.

            Nie może być tak samo zła obojętność i jej brak.

            Poza tym za dużo wątków poruszasz. Mówimy o ginących dzieciach, a post był o nich i o paradoksie pod tytułem „kraj, w którym mieszkańcy najwięcej pierdolą o chrześcijaństwie, nie mając o nim zielonego pojęcia”. Bądźmy przynajmniej szczerzy i mówmy, że mamy drugiego człowieka w dupie, a nie machajmy tymi Jezuskami w tę i nazad. I kartkami świątecznymi. I talerzem „dla gościa”. W kraju, w mentalności którego gość to zło, Chrystus to polski król i nie ma nic wspólnego z miłosierdziem, a dzieci brudasów niech se giną, widocznie zasłużyły. W imię ojca i syna i ducha świętego.

            Po prostu nie bawiły mnie te święta. Dawno nie było mi tak smutno.

  • Post jest nic albo jest jednak coś. Ten/tamten jest raczej nic. Trup z jakiegoś zdjęcia. Poruszam jeden wątek – wojnę w Syrii, a że aspektów i konsekwencji i przyczyn wiele… Gugiel bywa męczarnią mą. Przyjmowanie uchodźców do Europy to zupełnie co innego niż pomoc PAH-u. Inny rodzaj „pomocy” i innym osobom, której zwolenniczkom nie jestem – ale to na marginesie i dyskusyjne. To nie są goście. 73% ludzi przyjeżdżających to dorośli mężczyźni, stosunkowo bogaci na dodatek, bo taka podróż do Europy to ponoć koszt 5 tyś dolarów. Najbiedniejsi zatem pozostają w Libanie. Do białych hełmów to ja bym nie zapraszała zbyt ochoczo… ale może zbyt podejrzliwa jestem. Ale do PAH jak najbardziej – to mądra organizacja. Mądra i dobra. Tak. PAH i kilka innych (w tym afe! Caritas) pomaga na miejscu. Dzieciom. Co do pierdolenia o chrześcijaństwie. Nie TY!? E. no… Jakieś statystyki o tym państwie chrześcijańskim i jego obłudzie? Czy może obserwacje z których wynika iż chrześcijanie są bardziej obłudni od niechrześcijan? Ponoć najbardziej fałszywi są rudzi 😉 No to już pisanie w stylu „a Kaczyński to debil”. No chyba, że słowa tamte były skierowane do rządu a nie do ludzi. To źle zrozumiałam. Ale i tutaj posłużyłam się wyszukiwarką. Katolicy chcieli przyjmować uchodźców. Archidiecezja Wrocławska zadeklarowała 60 miejsc w jakimś domu. Parafie zbierały pieniądze na ich utrzymanie w innych miejscach. Miały fizycznie pieniądze. To chyba dużo – mają moralnie większe prawo do jedzenia bez trupa. Niektóre nie zbierały… i nie chciały przyjmować. Fakt. A pan Dehnel by przyjął, albo zadeklarował taką chęć?Nycz namawiał do pomagania w imię syna i ducha świętego…. i tym samym memem o świętej rodzinie w kazaniu się posługiwał…O Franciszku nie wspomnę. A to… uwaga! chrześcijanie!! Aż sama się zdziwiłam, ile tego mi tam powyskakiwało. Tak więc… Właściwie to nawet nie wiem dlaczego tamten post aż tak mnie poruszył i wkurzył. Może uznałam go za powierzchowny i obłudny a to miał być tylko kawałek literatury… Nie wiem. I nie… takie słowa – rzucanie oskarżeń nie skłaniają ludzi do pomocy. Takie słowa – czego jestem dowodem budzą sprzeciw. Do pomocy dobrze namawia Owsiak, Ochojska. Oni nie rzucają oskarżeń. Zaczynają od siebie, po cichu. No i fenomen WOŚPU też jakoś z tym obłudnym państwem kato mi koliduje trochę. Uff… 🙂

    • E.

      Ej. Dopóki nie pójdziemy na piwo, to pisemnie tego nie załatwimy, bo jeśli nie Ty, to ja za dużo wątków odczytuję.

      Jedna rzecz: ja, moja droga, czytuję Frondę i myśl konserwatywną i oglądam „te” profile. Nie czerpię wiedzy od J.D. (który, swoją drogą, przypomniał, że RZĄD powtarzający o chrześcijańskich wartościach nie usłuchał biskupów i nie zgodził się na korytarze humanitarne, a nie, że biskupi to świnie), choć się z nim zgadzam – nie we wszystkim, bo nie jestem feministką, a on trochę tak. Ale on nie, nie przyjął trupa, dlatego pisze, że ma krew na rękach. Nie że tamci mają przecież…

  • Frondy nie czytuję. „Te” jak i „tamte” profile mi wyskakują co jakiś czas ale to nie na moje skołatane nerwy i napchana głowę. Raczej staram się unikać. Ostatnio czytuję Tygodnik Powszechny. Serio. Pomijając nieliczne „artykuły wierzące” – to jedna z niewielu gazet która uprawia dziennikarstwo w dobrym stylu. Stara się zachować obiektywizm. Może dlatego, ze czytuje Boneckiego na przykład, trochę mam inną „wizję” katoli. Może zajrzę do Frondy… Ale po co? Chyba jużkiedys stamtąd uciekłam. JD pisał do współobywateli jednak… Dobra -PIWO! 😉 A w ogóle to akurat, zupełnie przez przypadek z miesiąc temu kupiłam jego (chociaż nie wiedziałam że to jego) książkę/album w antykwariacie. Zachłysnęłam się nią i dozowałam po kropli. A tu taki wkurw… że nie mogę jej teraz ruszyć. Lepiej jest jednak nie poznawać autorów od kuchni :))) Nie.. no przejdzie mi pewnie. Mam nadzieję, bo jednak szkoda by mi było takiej przyjemności się pozbawić. Odobrażę się zapewne 🙂

    • E.

      Ale ja właśnie PO TO czytuję, żeby wiedzieć, że nie masz racji, sugerując mi w pytaniu „Jakieś statystyki o tym państwie chrześcijańskim i jego obłudzie?”, że bazuję na Dehnelowskich, bo nie. Tygodnik Powszechny jest spoko, choć wąski jak diabli, w sensie… objętościowo-ludzkim. Ich jest mało. Dziwiszów jest więcej. Ale jako że zasypiam to nic więcej nie napiszę tylko tę uwagę musiałam zrobić. Że znam skalę, bo czytam.

      • Ale jak? Czytujesz coś głupiego i na tym opierasz opinię o obłudzie? Skala obłudy wyliczona na podstawie frondy??? Niezbyt wiarygodne źródło :))) To jakbyś chciała taki własnie obraz posiadać w głowie i go potwierdzać. Nie mam jakichś lepszych statystyk pod ręką ale na FB zasięg frondy to 81000 obserwatorów a TP 66000. Jakaś wielka przepaść to jednak nie jest… Obłuda E. nie jest domeną katolików. Nie zgadzam się z tym. Oczywiście, można im to zarzucić jak i głupotę, chciwość, obżarstwo i kij wie co tam jeszcze, tak jak wszystkim ale, żeby od razu przypisywać im to jakoś specjalnie? A muzułmanie to terroryści?

        • E.

          Oczywiście, że na tym. To piszą ludzie, którzy chodzą i głosują i robią wiele innych złych rzeczy, a nie roboty. Ale Twoja statystyka mnie ucieszyła. Trochę. No, ciut.

          A co do muzułmanów i terrorystów. Wyobraź sobie, że masz przed sobą grupę dziesięciu ludzi, pięciu chrześcijan i pięciu muzułmanów. I ktoś Ci mówi, że wśród tej grupy znajduje się trzech terrorystów. No to błagam, nie mów mi, że rozłożysz tę trójkę na te dwie grupy… Kiedy więc mam kilku obłudników to mam powody, empiryczne i z obserwacji uczestniczącej, pozwalające mi dopasować ich głównie do specyficznej grupy polskiego sposobu widzenia świata. „Polskiego” potraktujmy tu roboczo. Tego, który nie rozumie właśnie, czym jest chrześcijaństwo.

          • Wyobraziłam sobie. O to to… Wzrok mi najpierw poleciał do muzułmanów, to takie łatwe i oczywiste przecież, ale zanim jednak wyciągnęłam palec wskazujący, postanowiłam zobaczyć czy aby któremu z tej dziesiątki zawleczka od granata nie wystaje z kieszeni… No przecież o tym mówię, wyrabiasz sobie zdanie na jakimś, najgorszym zresztą odsetku (albo nawet setku) i generalizujesz. Obłuda to przywara, przypisana do charakteru raczej niż do chrześcijaństwa. Może masz takie wrażenie, bo chrześcijaństwo stawia przed ludźmi dosyć trudne do spełnienia w dzisiejszym świecie wymogi. Chrześcijaństwo w ogóle trudno się odnajduje w dzisiejszym świecie. Jeśli więc człowiek nie podoła znaczy jest obłudny? Może..? Może lepszy jest ten, który nie próbuje. Pewnie są też ludzie wyrachowani, którzy chadzają do kościoła a pomimo tego boga się nie boją 🙂 Ale jeśli chcesz, to ja ci tym katolickim obłudnikom przeciwstawię katolickich nieobłudników. Albo każdemu katolickiemu obłudnikowi przeciwstawię obłudnika niekatolickiego. Zresztą sama możesz sobie to zrobić… jeśli tylko byś chciała. Dopiero wtedy możesz z czystym sumieniem mówić o empiryzmie i obserwacji . Ale ty nie chcesz – wolisz frondę. No fakt – krzyczy najgłośniej… Naprawdę jestem zdumiona jak wielką siłę ma ta fronda :))

          • E.

            Ale nieprawda. Czytam i Frondę i TP i Wyborczą, a nie tylko Frondę, żeby tropić. A z tymi muzułmanami to nie jest kwestia stereotypizacji, tylko wersów w Koranie. Palec wskazujący wędruje z jakiegoś powodu…. Tak, czytałam Koran. Stary Testament i Niwy też. Nowy jest bardzo ładny. Ale już katolicka nauka społeczna wali obłudą na kilometr, encykliki JP II też. Tak, też czytałam. Liberalizm jako cywilizacja śmierci itd. itp. Ja naprawdę, Szmira, nie żyję w memach i na FB.

  • Anna

    Ej wy dwie. A może: Szanowne Dwie. Bo jeden efekt Waszych wywodów poleciał na konto PAHu, więc żaden post nie jest bez sensu, nie jest nic. Bo od jakiegoś miesiąca ( wtedy miało w mojej rodzinie miejsce smutne wydarzenie) myślę nad chrześcijańską obłudą i chrześcijańskim miłosierdziem. Bo tylko obłudę widziałam. Ponieważ mało znam niekatolików ( w stosunku do katolików) i mało znam niechrześcijan w ogóle, za to mnóstwo znam obłudników…

    • E.

      Ale kiedy ona się kłóci… Przy okazji: widziałam takiego mema. Stoi WTC i napis pod spodem „Imagine no religion”. No ja tak to widzę…

      • Świat bez religii? Były próbki. III Rzesza. Stalin. Komunizm. Socjalizm. Chiny. Kambodża. „Imagine no religion”. Ty też chyba wierzysz E. Wierzysz pewnie, że wojna w Syrii to wojna na tle religijnym. Stałaś się fanatyczką religijną… Nie mogę tego pojąć jak, kiedy i dlaczego. Dobranoc…

        • E.

          Nie, bo traktuję religię jako coś na równi z ideologią: w tym sensie zaliczam do tego komunizm (religia) i nazizm (religia) i inne takie tego typu (religia, religia, religia). Czyli wiara w rzecz X, bo znajduje się wśród wytycznych (słowo wodza, pismo św.). Ja nie mam wytycznych, nie wciśniesz mnie do żadnego worka, nie jestem lewakiem, bo nie pogodzę się z nadmiernym socjalem i feministkami, przywilejami itd., nie jestem konserwatystą, bo popieram homoseksualne małżeństwa i nie sądzę, aby święta były moralnym obowiązkiem Polaka, nie cierpię kościoła, a lubię Tygodnik Powszechny, irytuje mnie Wyborcza, choć często kiwam nad nią głową. Nie macham transparentami z napisem „Welcome” w stronę uchodźców, bo się boję islamu – ale tam, gdzie zabijają dzieci, otwieram granice…

          • Anna

            Tak, świat bez religii i bez ideologii. Religia – każda – również w wersji ideologia – wydaje mi się zła. Wiem, że to nierealne. Jakoś bardzo pasuje mi to co, napisałaś o sobie. Na pewno wiem, że nie jestem konserwatystką. I chyba też się boję islamu, chociaż na przykład ten, który widziałam na żywo w jednym takim kraju był tak naprawdę zupełnie inny niż to, co widzę tu i teraz. tamten był radosny i spokojny. I miał kolory na głowach tych dziewczyn, przeróżne kolory. Ale i tak to religia. Silny feminizm tak, ale nadmierny socjal nie. reszty niestety napisac nie mogę, nie tu.
            I przepraszam, że się wcięłam w Wasza mega-interesującą dyskusję, nie mając własciwie nic nowego do przekazania. Ale czasem zwyczajnie mam potrzebę powiedzieć zwyczajnie: tak, to ważne i chcę was słuchać. I w jakiś sposób powiedzieć wam, że brakuje mi czasem odwagi, którą macie. Zazdroszczę.

  • E. ale zdajesz sobie sprawę, że mówisz o utopii? Demokracja to też ideologia, której karykaturę własnie oglądamy. To co się dzieję teraz to wszak wola ludu, pomimo tego, że to nam się nie podoba tak jest. Co zatem pozostanie, tam gdzie nie będzie ideologi? Anarchia? To też ideologia 😉
    Ty nie potrzebujesz ideologi, ja też nie, potrafimy sobie połapać końce różnych sznurków tego świata w całość ale my to nie wszyscy 🙂 Ja bronię kościoła( nie instytucji ) ponieważ robiąc rachunek zysków i strat jakie przynosi, wychodzi mi, że zysków jest więcej. Dla wielu ludzi dekalog jest wyznacznikiem moralności a wiara przestrzega ich przed robieniem rzeczy złych. To religia nie prawo, wzbudza poczucie winy a poczucie winy sprawia, że już nie chce się więcej robić tego czy tamtego… Stajesz się zatem lepszy. Przed prawem można ucieć a bóg… bóg widzi wszystko. Jeśli do tego dojdzie, beblanie o miłości i nakazywanie „bądźcie kurwa dobrzy!! bo do piekła” to mówię – to jest okej! Drugą stronę ten medal ma. Jasne, że brzydzą mnie pękaci purpuraci mlaskająco gadający o ubóstwie. Jasne, że brzydzi mnie Rydzyk ze swoją niepohamowaną rządzą brania… Ale Rydzyk nie jest gorszy od innych naciągaczy istniejących w wolnym świecie. Znalazł tylko nisze na rynku, swój target – zajął się biednymi, starymi, samotnymi ludźmi, których nie stać na wakacje ani zakupy w centrum handlowym. Ot… eror system. Ale bilans, jednak in plus. Kościół przyjmuje wszystkich, swiat nas otaczający już nie zawsze. Tabliczka na drzwiach lokalu „pub nie dla lewaków” budzi ogólne zgorszenie bojowników o wolność ale już selekcja pod drogimi lokalami nie bardzo. Obłuda?

    Boisz się islamistów? Ano właśnie… Czy wzięłabyś zatem odpowiedzialność za zaproszenie ich do siebie? Czy wzięłabyś na siebie odpowiedzialność za bezpieczeństwo swoich sąsiadów, rodziny, innych „naszych” dzieci? Ale bezpiecznie jest zrzucić tę odpowiedzialność na kogoś innego. To jest też obłuda a religii w tym brak. Merkel otworzyła granice pod presją opini społecznej, po opublikowaniu zdjęcia martwego dziecka na plaży( mem, bodziec a nie prawdziwa chęć pomocy). Teraz pod presją tej samej opinii publicznej wycofuję się. Koszty tej decyzji i tak mogą być bardzo wysokie. Jeszcze raz E. – otwarcie granic NIE POMAGA tym najsłabszym i najbardziej poszkodowanym – oni są w Libanie. Ja się nie boję islamistów. Boję się terrorystów, schizoli i get w których zamknięci są ludzie oszołomieni i nie wiedzący co ze sobą począć. Boję się, gospodarek światowych nastawionych na zysk przede wszystkim. Boję się tego co niewidoczne – ropy i gazu…

    Dziwne, że właściwie widząc świat podobnie tak bardzo różnimy się w jego ocenie. I nie, nie posądzałam Cię nawet przez chwilę że czerpiesz wiedzę z memów. Przeleciało mi tylko przez głowę, że za bardzo się zakręciłaś na jakiejś swojej idei i nie chcesz popatrzeć na to z innej strony – nawet jesli jest to dupa strona to warto tam czasem zerknąć ;))

    Ps. Anno – silny femiznizm. Fajne określenie, nie słyszałam go jeszcze. Właściwie to jedyne co przełykam z feminizmu, bo to trudny feminizm. Ale i tak uważam, że feminizm to niepotrzebne i sztuczne dzielenie świata.

  • Szmira, jakoś cię chyba dopadł syndrom krótkiego dnia i niedobór światła..:)
    Zamiast się użalić nad chorą, co to wreszcie jakiegoś oświecenia doznała i pozwoliła sobie na chorowanie (nawet jeśli tylko 2-godzinne), zamiast jak ten Judym zapieprzać na 3 etatach, to ty o islamistach…
    Nie nadążyłam do końca za waszym tokiem myślenia, bo jestem zdołowana sytuacją w Polsce i chwilowo empatia dla imigrantów mi się wyczerpała. Moje konto jest regularnie skubane przez UNICEF, WWF i Centaurusa i to nieco uspokaja moje sumienie. A, jeszcze dowiozłam znów trochę kołder i pościeli dla bezdomniaków na Skaryszewskiej. I na razie na więcej mnie nie stać (mentalnie).
    Życzę spokoju i dystansu. Najlepszego!

  • E.

    Dobra, last word to Szmira. Nie będę odpowiadać, bo naprawdę uważam, że bez widoku miny, machania łapami, tembru głosu itd. to byśmy do usranej śmierci przekonywały się wzajemnie nie wiadomo do czego. I to ślepakami, bo liczba strzałów w moją stronę była tak nietrafiona, że nie nadążałam.

    Ogólnie wszystko ok, daj pyska itede, choć nie powiem: zwróć uwagę, że podczas tej rozmowy ja mówię często co myślę, a Ty, co ja myślę.

    Trochę chyba to mnie ubodło. Ja Ci nie imputuję, że wpadłaś w macki antymainstrimowego szału, który oplata mózgi i sprawia, że podważając wszystko, zaczyna się uważać, że Obama i Assad to jeden pies, a w ogóle demokracja to taki sam szit jak nazizm. Zakładam, że to niemożliwe, żebyś wpadła, bo nie znam Cię od wczoraj. A że ja imputowana byłam, to zapewniam, że większość rzeczy, które – jak sądzisz – sądzę, zwłaszcza ba temat Caritas, dobrego Zachodu itd. i tropienia Frondowców, żeby utwierdzać się w przekonaniu nt. kościoła, nie mają miejsca. Ale podkreślam: to wina SYSTEMU pod tytułem czcionka zamiast gęby. W rozmowie jest inaczej. Zwłaszcza na temat uchodźców, bo to jest najtrudniejsze. Przy okazji – mój gość, który pojechał właśnie, czy raczej pojechała, mieszka w Berlinie. Ma zupełnie inny osąd. Bywała w obozach charytatywnie i cóż, wiele wiedzy wyniosłam z rozmów z nią. Mimo niezgody co do meritum, bo ja nie jestem multi-kulti ni cholery, a ona już tak. Ale to była rozmowa, więc właśnie więcej wzajemnego zrozumienia, z automatu.

    W każdym razie: oby mniej dzieci w Syrii… nie, nie powiem płakało, bo po dokumencie o tym, że Allepo to miejsce, w którym dzieci przestały płakać (https://www.youtube.com/watch?v=WzAhLDut_ho) to może jednak lepiej, żeby płakały…

  • Oki – zatem i moja last odpowiedź.

    Najpierw odpowiedź na twoją multikulti Berlinkę. Mam znajomego Niemca, starszy pan, raczej z mentalnością „spokój, porządek i wszystko na swoim miejscu”. Ostatni raz jak go widziałam okratowywał sobie dom(okna, drzwi) i kiwając głową mówił „pani co tam się dziej, żyć się nie da”. Opowiadał mi też historię od których ja kiwałam z niedowierzaniem głową. Jest sfrustrowany, bo stracił swoje ciche i spokojne miejsce, na które pracował od lat. Miejsce na jakimś osiedlu na przedmieściach. Zapewne obie historię i moja i twoja są prawdziwe.

    Amputacja.
    Nic nie amputuje! :)) Ale, oki – brak machania rękami i dosyć okrojona forma (pomimo sadzenia elaboratów) może być przyczyną, że tak myślisz. A może, rzeczywiście gdzieś amputacji dokonałam, co mnie tylko cieszy. To znaczy nie cieszę się że imputuje, a raczej cieszę się jeśli gdzieś jest tylko moja imputacja a nie twoje „ja tak myślę”. Może będzie w końcu sposobność byś mnie przekonała do czegoś albo wytłumaczyła. Ja naprawdę lubię jak ktoś mnie przekonuje i lubię (zabrzmi to może źle) zmieniać zdanie. Czuję się wtedy mądrzejsza 😉

    Syria.
    Jasne, że jak zakrwawione dziecko leży mi na wycieraczce… albo nawet nie dziecko a dorosły silny mężczyzna to go wpuszczam. Ale, dalej twierdze iż taka forma jaką widzimy „otwarcia granic” to nie dobra rzecz. To populizm, gdzie słowo „pomoc” wybrzmiewa słabo i fałszywie
    Film już widziałam. Za gardło ściska. Pierwszy odruch to rozwalić komuś za to łeb. Ale… przychodzi chwila zastanowienia. Na filmie nie ma zła. Tam są tylko jego konsekwencje. Tam jest dobro – bo tym ludziom ktoś właśnie pomaga. Czują się bezpieczniej niż czuli się jeszcze przed chwilą. Nikt tam nie umrze, bo nie dostał pomocy. Rozpacz tam jest ogromna. Tak… niewyobrażalna. Ktoś im pomoże w jej zniesieniu? Kto? Jak? Wiara jest w takich momentach właśnie ratunkiem. „Bóg ich pomści” wszak, chociaż słowo „pomści” zauważyłam i mnie przeraziło. Czy słusznie? Za mało znam tych ludzi i tę religię, by przeprowadzić rachunek zysków i strat. Ale wiara dla wielu bywa ratunkiem – jestem tego pewna – taki prozak z o wiele mniejszą liczbą skutków ubocznych.
    Na filmie są dzieci. Ale nie wszystkie… a te które zostały między gruzami Aleppo? Dobrze jeśli umarły od razu i nie musiały się męczyć i konać w bólu. Im nikt zdjęcia nie zrobił, więc nie wpłyną na opinie publiczną – można zatem uważać je za nieistniejące. I nie – to nie imputacja do Ciebie. To tylko próba pokazania że nie tam gdzie jest powinna być ta zbiorowa litość.

    Ja mam swoje zdjęcie które się mi w głowę jak gwóźdź wbiło. To ono:
    https://www.tygodnikpowszechny.pl/solidarnosc-nieustanne-wyzwanie-146222
    (nie podsuwam ci TP do czytania 🙂 – po prostu gdzie indziej go nie znalazłam) Na zdjęciu jest ta „pomoc” i ratunek własnie. To uchodźcy. To zdjęcie konsekwencji zła ale i samego zła zarazem. Dobro może będzie później. To dziecko… spadło czy je jednak wciągnęli na pokład? Mam nadzieję, że wciągnęli i że podróż przeżyło ( w zeszły roku podczas takich „rejsów zginęło ok, 6000 ludzi !)Jeśli spadło, nikt go nie będzie ratował (może poza ojcem), statek odpłynie. Nikt nie będzie się bawił w akcję ratowniczą. Dziecko utonie…

    A tu jeszcze jeden film. Nie ma na nim płaczących, zakrwawionych dzieci. Furory zatem nie zrobi, ale obejrzenia wart, bo moim zdaniem mądrze gada i mądrze pokazuje.
    https://www.youtube.com/watch?v=NESEU1CwH24

    I już koniec chyba. Na razie ;)) Nawet przeszło mi przez myśl, że może i my o tym samym gadamy i o to samo nam chodzi… tylko w inny sposób. Chociaż naprawdę, z dwa razy czytając Cię pomyślałam, ze coś się w Tobie zmieniło… Jednak – masz rację – znam cię też, więc to musi być error system tylko. Błąd na łączach. Napisz coś innego, zeby ten post spadł na dół. Coś co mnie uspokoi. Za to zawsze kochałam Twój blog najbardziej – uspokajał mnie 🙂 Własciwie dalej mnie uspokaja – bo to nie Twój tekst mnie wkurzył przecież… Jakieś wariactwo się dzieje wokół, mam nadzieje, że Helen ma rację i to niedobór światła tylko, a dni na szczęście stają się właśnie dłuższe.

  • Okej – zatem i moja last odpowiedź.

    Najpierw odpowiedź na twoją multikulti Berlinkę. Mam znajomego Niemca, starszy pan, raczej z mentalnością „spokój, porządek i wszystko na swoim miejscu”. Ostatni raz jak go widziałam okratowywał sobie dom(okna, drzwi) i kiwając głową mówił „pani co tam się dziej, żyć się nie da”. Opowiadał mi też historię od których ja kiwałam z niedowierzaniem głową. Jest sfrustrowany, bo stracił swoje ciche i spokojne miejsce, na które pracował od lat. Miejsce na jakimś osiedlu na przedmieściach. Zapewne obie historię i moja i twoja są prawdziwe.

    Amputacja.
    Nic nie amputuje! :)) Ale, oki – brak machania rękami i dosyć okrojona forma (pomimo sadzenia elaboratów) może być przyczyną, że tak myślisz. A może, rzeczywiście gdzieś amputacji dokonałam, co mnie tylko cieszy. To znaczy nie cieszę się że imputuje, a raczej cieszę się jeśli gdzieś jest tylko moja imputacja a nie twoje „ja tak myślę”. Może będzie w końcu sposobność byś mnie przekonała do czegoś albo wytłumaczyła. Ja naprawdę lubię jak ktoś mnie przekonuje i lubię (zabrzmi to może źle) zmieniać zdanie. Czuję się wtedy mądrzejsza 😉

    Syria.
    Jasne, że jak zakrwawione dziecko leży mi na wycieraczce… albo nawet nie dziecko a dorosły silny mężczyzna to go wpuszczam. Ale, dalej twierdze iż taka forma jaką widzimy „otwarcia granic” to nie dobra rzecz. To populizm, gdzie słowo „pomoc” wybrzmiewa słabo i fałszywie
    Film już widziałam. Za gardło ściska. Pierwszy odruch to rozwalić komuś za to łeb. Ale… przychodzi chwila zastanowienia. Na filmie nie ma zła. Tam są tylko jego konsekwencje. Tam jest dobro – bo tym ludziom ktoś właśnie pomaga. Czują się bezpieczniej niż czuli się jeszcze przed chwilą. Nikt tam nie umrze, bo nie dostał pomocy. Rozpacz tam jest ogromna. Tak… niewyobrażalna. Ktoś im pomoże w jej zniesieniu? Kto? Jak? Wiara jest w takich momentach właśnie ratunkiem. „Bóg ich pomści” wszak, chociaż słowo „pomści” zauważyłam i mnie przeraziło. Czy słusznie? Za mało znam tych ludzi i tę religię, by przeprowadzić rachunek zysków i strat. Ale wiara dla wielu bywa ratunkiem – jestem tego pewna – taki prozak z o wiele mniejszą liczbą skutków ubocznych.
    Na filmie są dzieci. Ale nie wszystkie… a te które zostały między gruzami Aleppo? Dobrze jeśli umarły od razu i nie musiały się męczyć i konać w bólu. Im nikt zdjęcia nie zrobił, więc nie wpłyną na opinie publiczną – można zatem uważać je za nieistniejące. I nie – to nie imputacja do Ciebie. To tylko próba pokazania że nie tam gdzie jest powinna być ta zbiorowa litość.

    Ja mam swoje zdjęcie które się mi w głowę jak gwóźdź wbiło. To ono:
    https://www.tygodnikpowszechny.pl/solidarnosc-nieustanne-wyzwanie-146222
    (nie podsuwam ci TP do czytania 🙂 – po prostu gdzie indziej go nie znalazłam) Na zdjęciu jest ta „pomoc” i ratunek własnie. To uchodźcy. To zdjęcie konsekwencji zła ale i samego zła zarazem. Dobro może będzie później. To dziecko… spadło czy je jednak wciągnęli na pokład? Mam nadzieję, że wciągnęli i że podróż przeżyło ( w zeszły roku podczas takich „rejsów zginęło ok, 6000 ludzi !)Jeśli spadło, nikt go nie będzie ratował (może poza ojcem), statek odpłynie. Nikt nie będzie się bawił w akcję ratowniczą. Dziecko utonie…

    A tu jeszcze jeden film. Nie ma na nim płaczących, zakrwawionych dzieci. Furory zatem nie zrobi, ale obejrzenia wart, bo moim zdaniem mądrze gada i mądrze pokazuje.
    https://www.youtube.com/watch?v=NESEU1CwH24

    I już koniec chyba. Na razie ;)) Nawet przeszło mi przez myśl, że może i my o tym samym gadamy i o to samo nam chodzi… tylko w inny sposób. Chociaż naprawdę, z dwa razy czytając Cię pomyślałam, ze coś się w Tobie zmieniło… Jednak – masz rację – znam cię też, więc to musi być error system tylko. Błąd na łączach. Napisz coś innego, zeby ten post spadł na dół. Coś co mnie uspokoi. Za to zawsze kochałam Twój blog najbardziej – uspokajał mnie 🙂 Własciwie dalej mnie uspokaja – bo to nie Twój tekst mnie wkurzył przecież… Jakieś wariactwo się dzieje wokół, mam nadzieje, że Helen ma rację i to niedobór światła tylko, a dni na szczęście stają się właśnie dłuższe.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *