Niedziela. Ja.

– Dziadku, pożycz mi aparat.
– Nie masz aparatu?
– Mam taki stary taty, z którego nikt nie umie korzystać poza nim i taki super od koleżanki [z którą się nawet, gwoli publicznego pokajania, jeszcze nie rozliczyłam], ale nie chcę brać za dużo bagażu.
– To masz.
Chwila ciszy.
– Wiesz co, weź go sobie. Ja robię zdjęcia komórką.
– Spoko.
Aparat do kieszeni. Taki małpowy, mini, dla ludzi bez rozumu, taki na wszelki wypadek i jak się nie mieści prawdziwy. Chowam i zapominam. Wracam. Przygotowuję się, pracuję, żyję. Potem pakuję. Aha, aparat. Biorę, włączam. Bateria chodzi. Pamięć pełna. Nieskasowane zdjęcia. Oglądam. Walizka rozwalona jak ryj smoka wawelskiego. Siedzę i oglądam. Siebie. Siebie. Siebie. Rodzoną. Siebie i Rodzoną. Cioteczną. Siebie. Rodziną. Cioteczną. Siebie, Rodzoną i Cioteczną.

Siedzę. Siedzę. Siedzę…

E.

7 komentarzy

  • Anna

    Ja twojego dziadka rozumiem. Bo mój telefon pełny zdjęć moich wnuków. I siedzę, i oglądam, i starszy, i młodszy, i maleństwo. i milion starszego, milion młodszego, i wciąż za mało maleństwa.
    I Ciebie rozumiem. Niedawno przyjechała znacznie młodsza kuzynka ( chyba w Twoim wieku). Pokazałam jej stare rodzinne zdjęcia. Ona siedziała i patrzyła ze łzami w oczach, ja nadal patrzę.

    Walizka poczeka.

    ps. ja robię już tylko komorką – sa lepsze niż bardzo dobrą małpką, a tak zwanych porządnych aparatów po prostu nie potrzebuję. Ale to ja. Może jednak spakuj się…

    • E.

      Tak, tylko wiesz… Może moja Cioteczna jest śliczna, ale nawet, biorąc to pod uwagę, nie jesteśmy słodkimi bobasami. A ten aparat ma nie więcej niż osiem lat.

      Ale ciekawostka: mojej mamie kompletnie odwajniło na punkcie wnuków, powiem w tajemnicy, że jest to nawet głęboko irytujące dla mnie. Choć ja też… ale nie tak. Ale mój dziadek – nie. Tzn. na punkcie prawnuków. Lubi je i go bawią, ale jakby został na naszym etapie.

      Jednak zobaczyć siebie na nieznanych fotach – sprzed siedmiu lat – miło.

      • Anna

        Wiek owych wnuków nie ma żadnego znaczenia. Tudzież bobasowata słodkość. nuczę jest takie…do kochania, nawet jak ma pod czterdziestkę i nie wiadomo co.

  • No właśnie, pakuj się lepiej. Bo jeszcze sukni albo butów zapomnisz… :))
    A ja jestem w trakcie zgadywania, co się kryje na kliszy, którą moja św.p. teściowa zaczęła zapełniać i w połowie przerwała. Szkoda kliszy, więc strzelam tu i ówdzie i brakuje mi jeszcze 2 ujęć, żeby wreszcie wyjąć tę kliszę i dać do wywołania.
    Nie mogę się już doczekać.

    • E.

      Na razie wydaje mi się, że niczego nie zapomniałam… Ale stres jednak jest… Ej… ratuj, bo ja na pewno nie umiem zorganizować wszystkiego co trzeba, a zegar tyka.

  • margo

    Aparat ma dobrą pamięć 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *