Karteczka za wycieraczką

WP_20170623_002A z choinki urwałaś i odkryłaś, że ludzie nieuczciwi są, hmmm…? Tak zareagowałoby osiemdziesiąt procent społeczeństwa pewnie, gdybym opowiedziała, jak mi smuto, jak mi źle i szaro.

Od dawna nikt mi nie wierzy, że między innymi dlatego nie będę miała dziecka, a to „między innymi” to silny argument. Nie chcę wysyłać nikogo na ten świat obłudy i ponosić odpowiedzialność za to, że ten wysłany przeze mnie tu jest i musi patrzeć, a oczy zachodzą mu ropą.

Głupie zdarzenie. Stłuczka pod oknem, widziałem przez przypadek, facet chciał zwiać – nie pozwoliłam, zatrzymałam. Swoje odzyskałam. Miałam dużo niewygód z racji dojazdu do pracy ponad godzinę z tobołami, ale trudno, Fordzisław stał u mechanika… I kiedy po powrocie od tegoż, dzień później, został uderzony po raz kolejny, a ja znalazłam kartkę z numerem telefonu – ucieszyłam się. Powiedziałam do H., popatrz, ktoś uczciwy! Ale uczciwy nie był uczciwy. Numer okazał się fejkiem. A ja zyskałam szacunek do tego pierwszego, który jawnie uciekał. Przynajmniej nie odstawiał teatru przed ludźmi.

Jest mi smutno, jest mi szaro i czarno. Zawsze uważałam, że mój Dziadek to kombinator, Boże jaka byłam naiwna. Kombinator, bo potrafił kręcić, wymigując się od spotkania z kimś, z kim spotkać się nie chciał, albo usiłował zapłacić za coś mniej… Ale karteczki wtykał za wycieraczki z lewa i prawa, sama odbierałam w tej sprawie telefony i wydawało mi się to naturalne jak podtarcie tyłka. W jakiej ja doniczce wzrastałam, jacyż naiwniacy mnie wychowywali, co to za koszmarny świat objawia mi się nagle, kwant po kwancie? Chcę zwinąć się w kłębuszek, zawiązać w supeł nogi nad głową, wturlać się w tej postaci pod kołdrę i…

Nie…

E.

9 komentarzy

  • Margo

    a może ktoś się walnął z cyferką jedną? Ja tak czasami napiszę numer i wracam, poprawiam, bo nie dwa a cztery

    wiem wiem, naiwna jestem

    • E.

      Napisałabym, że jesteś kochana, ale wtedy pochwaliłabym też siebie – bo moja pierwsza myśl była o pomyłce. Ale już pan spod Krakowa, do którego się dodzwoniłam, myśląc, że dzwonię do pana z Warszawy, obśmiał tę wersję. A potem cały szereg innych ludzi. No i zostało w głowie…

    • Podłączam się jako trzecia naiwna. Po co ktoś miałby podawać zmyślony numer? Tracić czas na pisanie? Wciąż wierzę w ludzi.

  • Anna

    A może właśnie Twoje hipotetyczne dziecko byłoby nastęĻnym uczciwym na tym świecie? Czy tylko element ma sie rozmnażać?

  • Z tych samych i paru innych powodów ja pewnie nie zostanę babcią…:((
    Martwi mnie bardziej twój pech, bo to już zakrawa na jakąś zmowę. Nie wali się dwa razy w ten sam samochód w tak krótkim odstępie czasu. Naprawdę chamstwo.
    Ale co do kartki…, chyba też jestem naiwna jak dziecko, bo też nie mogę uwierzyć, żeby ktoś pisał takie przeprosiny mając złe intencje. Mógł przecież tylko napisać numer telefonu. Ale fakt pozostaje faktem :((

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *