Sama nie wiem, co najbardziej…

Trzymałam się planu. Tego od ferii w górę: wytrzymać do maja, nie przesadzić, opanować drżenie rąk i  funkcjonować choćby po to, aby w pewnym momencie, coraz mniej odległym, móc zacząć robić wreszcie to, co się kocha. Tylko maja coraz bardziej nie było i nie było, a ja zapomniałam, jak ciężko znoszę powroty zim, nie doceniłam niezależności ducha i emocji od zdrowego rozsądku, zignorowałam potencjalne istnienie okoliczności zewnętrznych w kolorze sinym.

Ludzie znani i nieznani umierają, gdy ktoś nie jest ci bliski, to – poza szokiem – więcej zostaje zagadki metafizycznej niż żalu, uczucia zdziwienia, że pan osiemdziesięciolatek spod piątki był i przestał być, jak to…? Tak to. Tylko że Studentka była piękna i młoda, młodziutka. Jej licencjaty, dwa, i magisterkę jedną pisałyśmy właściwie razem, bo przez te kilka kierunków i pracę zawalona była też inną robotą, jak każdy dziś. Dlatego drugiej magisterki nie zdążyłyśmy. Rach, szast prast, sucha kostucha, światło w środku dnia.

Ja już od wielu lat jestem człowiekiem świadomie śmiertelnym, jestem ciągłym memento mori nie tylko umysłem, ale ja się budzę i wiem: to tylko na moment. Ale ta wiedza od momentu jej śmierci wlazła mi w twarzoczaszkę takim klinem, nie mogę ogarnąć własnych pytań do niej: po cholerę ci te licencjaty były, śliczna, po ciężką cholerę traciłaś CZAS? I cieknie mi między palcami cała rzeczywistość, H. mówi: niedługo będzie lepiej, tylko skończę grant, tylko ogarnę kwestię iks, a ty kwestię igrek, to wszystko się kiedyś uspokoi, może nawet zasłużymy na wolne wieczory, może na weekendy, ale nie teraz jeszcze. A ja wplątana w sieć zależności przestałam wierzyć, że maj w ogóle będzie.

Sama sobie zrób maj, powiecie mi. Sama… A ja kiwam głową, jednocześnie czując, że ta zależność moja i wplątywanie się w coraz to nowe historie to coś więcej. Że nie ma miejsca na maj, bo jego też się boję, bo jak pijak z Małego Księcia oddalam maj, by mieć do czego dążyć, muszę dążyć, bo inaczej zastygam w panice, więc żeby nie zastygać, to dążę, a im bardziej dążę, tym bardziej wiem, że nie zdążę.

Nikt nie zdąży.

E.

8 komentarzy

  • No właśnie. Też miewam to uczucie zdziwienia. Dosyć nachalne. Że ktoś był a go nie ma. Jak to? I jak go nie ma to gdzie on jest? Że nigdzie go nie ma? Co to znaczy nigdzie? I gdzie jest to nigdzie?

    A maj… Może i masz rację, że go nie chcesz teraz. Może to tak, że maj trzeba wyczekać. I tęsknisz za nim i niby chcesz go już a on przyjdzie w swoim czasie. Pomimo tych wszystkich zależności, kołomyj przyjdzie i tak. Do mnie własnie wpadł. Bo nauczyłam się spawać… Tzn, chyba umiałam zawsze… ale nie praktykowałam i zarzekałam się że nigdy nie wezmę spawarki do ręki. Wzięłam i w tym samym momencie przyszedł maj i przyleciała ważka i trzy motyle. I na chwilę przestałam panikować. Tylko na chwilę, wiem – ale zawsze to coś. 🙂

    • E.

      Wierzę Ci, że przyjdzie w swoim czasie, choć komu innemu mogłabym nie uwierzyć, bo z drugiej strony coś przyblokowało. Jakbym w tych szalonych miesiącach przekroczyła granicę, za którą nie mogę się cofnąć 🙁

  • E.

    Walczyłam z spamem w jedną stronę, teraz walczę z drugą 🙁 nie poddawajcie się, próbujcie komentować, bo mi Was brak, a co chwila spam mi coś blokuję – TAK, ZMIENIĘ TO. Obecnie szukam możliwości technicznej, a żem głupia jak prawa noga buta, to trochę to trwa…

  • Anna

    No to sprawdzam, czy działa. Bo co do meritum, to już wiesz. Ta śmiertelnośc i reszta.

  • margo

    Mnie wlasnie olsnilo, ze juz Maj, juz?

    Ludzie odchodza i odchodza. Tez odejde, w swoim czasie, dlatego musze nad ocean, no musze.

  • Dlatego tak mnie wessało to lulanie malców. Jakaś niesłychana radość życia w nich jest, wbrew wszelkiej logice. Bo skoro tu trafiły, to znaczy, że nikt ich nie chciał, więc ich w ogóle nie powinno być na świecie. A one są i jeszcze się uśmiechają promiennie, choć to strata czasu i energii.
    Coś się kończy, coś się zaczyna…
    Lepiej skupić się na żywych, a o zmarłych myśleć tylko w takim sensie: Ich już nic nie boli, już mają spokój. To tylko MY mamy teraz problem.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *